Nie mam też, aż tyle kosmetyków, aby za każdym razem komponować inne zestawy, ale będę się starać je urozmaicać.

Najpierw napiszę troszkę o wczorajszej zdobyczy. Jakiś czas temu zauważyłam, że w mojej ulubionej drogerii pojawiły się kosmetyki firmy SYLVECO, ale nigdy nie było mi po drodze, aby wstąpić i zobaczyć,
co ciekawego się w sklepie pojawiło. Wczoraj miałam taką okazję i mój wybór w zakupie padł na wygładzającą odżywkę do włosów z łopianem i olejkiem sosnowym. Na tą chwilę napiszę tylko, że wg producenta odżywka ma za zadanie ułatwiać rozczesywanie, zmiękcza i przywraca połysk oraz zapewnia efekt miękkich włosów. Wg zaleceń należy ją trzymać na całej długości włosów około 2 minut i następnie dokładnie spłukać.. ;) Postanowiłam, że będę ją stosować regularnie po każdym myciu, aby powiedzmy po około tygodniu - dwóch, napisać dla Was recenzję, której w sumie sama jestem ciekawa, gdy będę odżywkę nakładać solo od razu pomyciu szamponem. Być może właśnie dlatego wczoraj nie udał się mój DDW, bo rozprowadzenie odżywki poprzedziłam umyciem moich kłaczków na długości odżywką.
Zestaw, który wczoraj poszedł w ruch był dość ubogi :) Ostatnio jakoś nie mam zbytnio czasu na olejowanie, albo standardowo odzywa się przeze mnie lenistwo.. Więc wyjątkowo nie nałożyłam wczoraj żadnego oleju na włosy. Staram się to ostatnio wynagradzać im poprzez przerzucenie się z mycia włosów szamponem na mycie odżywką. Zauważyłam, że teraz daje dużo lepsze efekty, niż jak używałam odżywki zamiast szamponu 8 miesięcy temu.

Przez pół godzinki pozwoliłam włosom swobodnie schnąć, a potem na noc zaplotłam sobie dobieranego warkocza :)
Powiem tak.. mimo mojego BHD (bad hair day) dawno nie miałam tak cudownie pofalowanych włosów po rozpuszczeniu ich rano. Jakbym Wam nie powiedziała, uwierzylibyście, że dwa miesiące temu miałam robione prostowanie keratynowe ENCANTO?

Niestety, jak to brązy mają do siebie, co światło to mają inny odcień.
Efekt wczorajszej pielęgnacji:
- miękkie w dotyku
- ale lekko spuszone włosy
- błyszczące włosy
Niestety efekt spuszenia z godziny na godzinę stawał się coraz większy, przez co w ciągu dnia musiałam związać włosy i tak do tej pory chodzę w warkoczu. Ostatnio, gdy włosy mi podrosły i przestały uciekać, a warkocz wychodzi mi coraz lepiej w ciągu dnia, a nie jak robię na noc - plotę go za każdym razem, gdy muszę mieć związane włosy. W zamian po rozpuszczeniu mam całkiem ładne fale :)
To chyba na tyle.. Zastanawiam się tylko, co dokładnie przetestować od kolejnego mycia przez najbliższe dwa tygodnie. Mycie balsamem, czy stosowanie odżywki Sylveco? A Wy o czym byście woleli przeczytać?
Pozdrawiam, Nika :)
Fajniutkie mini fale :D lubię balsam do.mycia Potters, testuję ten z melisą ponieważ ma witaminy. Myje tak dobrze, że włosy oczyszczam szamponem.może raz w tygodniu.
OdpowiedzUsuńHehe ;) mi też się podobają te fale ;)
UsuńMoje włosy lubią aloes ;) więc stąd mój wybór przy tym balsamie
Ladnie wyszlo, chcialabym zeby moje wlosy tak wygladaly po nocy;)
OdpowiedzUsuńNajlepszy jest ten loczek na środku głowy :D
Usuń